Epilog.
Zaczęło się tak
pięknie, a później już wszystko było zepsute. Nie można było tego naprawić.
Starałam się, lecz popełniłam tyle błędów, które chciałabym cofnąć. Dla niego
było to głupie zauroczenie, dla mnie prawdziwa miłość, której nie było
dane długo przeżyć.
Nawet łzy nie są
dla mnie wystarczającą pociechą, chciałabym tylko usiąść koło niego,
rozkoszować się jego zapachem i szepnąć mu do ucha znaną mi od lat melodie:
Jego imię- Sebastian.
***
Pierwszy dzień
lata, Klara rozkoszowała się każdym powiewem wiatru i każdym warkotem
samochodu. Była wolna na całe dwa miesiące, mogła robić co chce, spanie do
południa, leniuchowanie i miłe spędzanie czasu.Brak szkoły tego chorego budynku. Nikt już nie będzie narzucał na nią swoją opinie. Jeśli ona stwierdzi że chemia nie jest potrzebna do życia, nikt nie będzie się z nią spierał.
Klara nie lubiła szkoły, była dla niej nie potrzebną i wyzyskującą instytucją, która mogłaby nie istnieć. Jedynie co w niej lubiła to spotykanie z przyjaciółmi, wspólne przerwy i pyskowanie nauczycielom. Nie angażowała się w życie szkolne, spała na lekcjach, lub wogóle nie słuchała nauczycielów. Tylko dzięki notatkom jej przyjaciół przechodziła do następnych klas. Teraz to się skończyło na całe 2 miesiące.
Chciała miło
spędzać czas, wolna od fałszywych przyjaciół i wolna od tych wszystkich
chłopaków. Mogła robić co chce, nawet
pragnęła tego . Być po prostu wolną.
Kilka dni
skrzywdził ją jej były chłopak, podobnież był w niej tak zakochany, a co zrobił obraził ja publicznie w
Internecie. Od tego momentu nie chciała go znać. Prawie nie istniał już dla
niej, tylko jeszcze czasami wspominała go przez łzy. To była już
przeszłość, a przecież musi żyć teraźniejszością.
Założyła
słuchawki, rozkoszując się znaną jej melodie życia. Zamknęła oczy, wyobrażała
sobie że jest daleko że odpływa.
Była na plaży, słyszała
szum morza, a na twarzy czuła powiew lekkiego wiatru. Palcami dotykała ciepłego
piasku, a nawet ból był rozkoszą, kiedy dotykała rozgrzanych kamieni. Otworzyła oczy widziała bezkresne morze które
sięgało głąb za horyzont, czyli nie miało końca, tak samo jak jej marzenia.
Nagle poczuła
walnięcie w ramie, ktoś ją wyrwał z jej wyobraźni, zobaczyła ciemność ,a
później zobaczyła chłopaka.
Ubrany był w
spodnie dresowe, które podwinął do kolan i luźną zwiewną bluzkę na krótki rękaw
z logo MMA. Spojrzała ma jego twarz,
która była ładna, lecz nie można ją było nazwać
piękną, w jego oczach malowało się zaskoczenie, a kiedy złapał jej
spojrzenie uśmiechnął się, a ona mimowolnie zrobiła to samo.
-Sorry- powiedział i ciągle patrząc na nią poszedł dalej,
a Klara ciągle odwzajemniała jego spojrzenie.
Gdy już zniknął
za budynkiem, poczuła się jakby ktoś wylał na nią kubeł zimnej wody, otrząsnęła się i jeszcze raz
spojrzała do tyłu, lecz jego już tam nie było.